Jedynym ratunkiem dla mieszkanki Chorzowa jest nierefundowane leczenie metodą CAR-T. W sumie potrzebne jest 1,5 mln zł, które ma ona nadzieję zebrać dzięki zbiórce zorganizowanej POD TYM ADRESEM.
- Ta zbiórka to jedna z najtrudniejszych rzeczy, jaką musiałam kiedykolwiek zrobić w życiu. Pokazać zdjęcia bez włosów, które nigdy nie powinny zostać upublicznione i opowiedzieć bolesną historię desperackiej walki o każdy kolejny dzień - mówi Joanna Górny. - Nie mam jednak wyjścia. Moje życie wyceniono na ponad 1,5 miliona złotych, a ja bardzo chcę pozostać przy tym życiu - dodaje chorzowianka.
W grudniu 2019 roku podczas rutynowego badania tarczycy w okolicach śródpiersia znaleziono guza. Dokładniejsze badania wykazały, że jest on wielkości grejpfruta. W marcu chorzowianka wreszcie mogła opuścić szpital i wrócić do swoich bliskich, ale chwilę później jej stan się pogorszył. Doszło do zakrzepicy. Wtedy stało się jasne, że chłoniak jest bardzo odporny na leczenie i trudno będzie z nim wygrać. Pani Joanna podkreśla jednak, że dopóki jest nadzieja, zrobi wszystko by z nim wygrać.
Metoda CAR-T, która polega na pobraniu z organizmu limfocytów T, wysłaniu ich do USA, gdzie zostaną zmienione tak, by przystosować je do walki z nowotworem, a następnie zostają wszczepione ponownie. Jest ona uznawana za bardzo skuteczną, ale również bardzo kosztowną metodę.
Napisz komentarz
Komentarze