Trzeci remis

Sport

W pojedynku z Górnikiem Łęczna liczyliśmy na pierwsze zwycięstwo pod wodzą trenera Dariusza Fornalaka. „Niebiescy” zanotowali jednak trzeci z rzędu remis. Na plus można jednak zaliczyć fakt, że Ruch opuścił ostatnie miejsce w tabeli Nice 1 Ligi.

REKLAMA

Od początku spotkania widać było, że obie drużyny grają o wysoką stawkę. Nie było odstawiania nogi, obie ekipy chciały przejąć inicjatywę i jak najszybciej narzucić rywalom swój styl gry. Pierwszą groźną okazję wypracowali sobie gospodarze. Po dośrodkowaniu z prawej strony do odbitej piłki dopadł Mosnikov, ale uderzył obok bramki. W odpowiedzi kilka minut później z dystansu uderzał Kuba Kowalski, piłka po drodze jeszcze odbiła się od nogi obrońcy, co mogło zmylić Sergiusza Prusaka, ale bramkarz Górnika był dobrze dysponowany i sparował strzał na rzut rożny. Obie drużyny grały zrywami, co chwilę przenosząc ciężar gry z jednej na drugą stronę. W 22 minucie Ruch przeprowadził przepiękny atak. Najpierw świetną, długą piłkę na lewą stronę posłał Mateusz Bogusz. Tam zagraniami piętką wymienili się Słoma Hołownią. Ten pierwszy wrzucił piłkę wprost na głowę Majewskiego. Napastnik zgrał jeszcze przytomnie do Wojciechowskiego, ale ten nie trafił w piłkę. Dosłownie w kolejnej akcji tuż przed bramkarzem znalazł się Bartek Kulejewski, ale Prusak znów wyszedł zwycięsko z pojedynku. To były zdecydowanie najlepsze okazje w pierwszej połowie. Gospodarze próbowali potem jeszcze szczęścia, głównie po strzałach głową. Żadnej z ekip nie udało się wyjść na prowadzenie.

Po przerwie do ataku ruszyli zawodnicy Górnika Łęczna. Kilka razy gospodarze dostawali się w pole karne „Niebieskich”, ale obrońcy za każdym razem wybijali, blokowali strzały. I tak jak w pierwszej połowie, tak i w drugiej to chorzowianie stworzyli sobie klarowniejsze sytuacje. W 57 minucie Kowalski przejął piłkę i pomknął sam na bramkę, ale obrońcy łęcznian ofiarnie wrócili za naszym pomocnikiem i wybili mu piłkę. Przejęli ją jeszcze jednak chorzowianie i przeprowadzili kolejny atak. Z prawej strony uderzał Bogusz. Piłkę odbił Prusak, ale znów dopadł do niej młody pomocnik Ruchu i przytomnie wycofał do nadbiegającego na 10 metrze Słomy. Wydawało się, że to już musi być gol, ale skrzydłowy „Niebieskich” trafił w... Pawła Wojciechowskiego. Wciąż było 0:0. Na boisku robiło się momentami nerwowo. Po jednej z sytuacji sędzia pokazał żółtą kartkę Mosnikovi za próbę wymuszenia karnego. Nerwowo nie wytrzymał Bogusław Baniak, który za swoje zachowanie został wyrzucony na trybuny. Obie ekipy próbowały jeszcze przechylić szalę na swoją korzyść, ale żadnej się nie udało. „Niebiescy” bezbramkowo zremisowali z Górnikiem Łęczna. A remis to wynik, który nie urządza żadnej z ekip.  

Górnik Łęczna - Ruch Chorzów 0:0

Górnik: Prusak – Pisarczuk, Pruchnik, Kasperkiewicz, Kosznik – Bonin (84 Jarecki), Sosnowski, Mosnikov (71 Pitry), Łuszkiewicz, Szysz – Lebedyński (76 Wereszczak); trener: Bogusław Baniak.
Rezerwowi: Podleśny, Sasin, Flis, Wiech.

Ruch: Hrdlicka – Villafane, Kulejewski, Marković, Hołownia – Urbańczyk, Bogusz (84 Balicki) – Kowalski, Wojciechowski (60 Trojak), Słoma (79 Mello)– Majewski; trener: Dariusz Fornalak.
Rezerwowi: Paszek, Rutkowski, Zawal, Walski.

Żółte kartki: Sosnowski, Mosnikov, Pisarczuk, Pruchnik - Kulejewski, Trojak, Majewski.
Sędziował: Konrad Kiełczewski (Wasilków).
Widzów: 2 118.

źródło: ruchchorzow.com.pl

Bartłomiej Czaja

Udostępnij:


ruch chorzówniebiescymaciej urbańczyknice I liga

Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

REKLAMA

AKTUALNOŚCI

REKLAMA

KALENDARZ WYDARZEŃ

19
Środa
Wrzesień 2018
Wrzesień
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
2728293031
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
imieniny:
Januarego, Konstancji, Leopolda